mam dzisiaj zwałkę humoru. już dawno nie miałam bluesów. mam nadzieję, że chwilowa. bo ciągnie mnie w dół konkretnie. a jak mój humor kuleje to kto ma innych trzymać jak nie ja? muszę się wziąć w garść.
było prawie spokojnie:) poza tym, że po drodze do rodziców usiłowaliśmy się zjeść wzajemnie z Panem i Władcą. Bywa. Normalne puszczenie powietrza, żeby nadal móc żyć w zgodzie. Bartek jak zwykle bezbłędny. Lubię z nim spędzać więcej czasu, bo wtedy mamy chwile dla siebie. co to jest s z wykrzyknikiem? nie wiem. a Bartek na to: ja tez nie wiem:) całkiem zgrabne te zagadki mojego potomka:) Poza tym spokój zburzony jeszcze rozmowa z przyjacielem. Niezależnie od tego jak bardzo się czubimy i oddalamy to nadal uważam i będę uważać go za przyjaciela. Dziwne klimaty jednak. Wydaje mi się, że nakręcane przez jego woman. Dziwna kobieta i chyba nie do końca (a właściwie wcale) nie rozumiejąca relacji międzyludzkich. Dla niej chyba świat jest prosty jak budowa cepa: nic pośredniego między nie odzywaniem się a tarzaniem po wyrze. A mi ani jedna opcja ani druga nie w głowie. Na nieodzywanie się jest mi za bliski, na szarganie po wyrach za daleki. A poza tym generalnie wygibasy łóżkowe to nie ten etap mojego życia. Różni ludzie nie tolerują różnych zachowań. Ja myślałam, że jestem mega tolerancyjna w granicach niekrzywdy. Otóż jest jedna rzecz, której nie toleruje. Łamania tajemnicy korespondencji. Szczególnie takiej, która w ogóle nie zawiera w sobie nic przeznaczonego dla innej osoby. NIGDY w życiu nie przeczytałabym żadnej rozmowy/smsa/listu/maila mojego Króla Lwa. Za żadne skarby. Choćbym nie wiem co podejrzewała. Nie mogłabym sobie potem spojrzeć w oczy. Dla mnie to szczyt chamstwa. A już np odpisanie za własną połowicę to już chyba szczyt szczytów. Kobiety opamiętajcie się! Pominę już fakt, że owoc zakazany smakuje lepiej i takie grzebanie w cudzej prywatności powoduje tylko to, że korespondencja robi sie bardziej tajemna i gówno będziecie wiedzieć nie tylko o tym "co" kto pisze do waszych połówek, ale też w ogóle "kto" pisze. Mówię akurat o kobietach, ale mężczyznom też się to zdarza. Bycie zazdrosnym nie jest tu żadnym wyjaśnieniem. Chorą zazdrość się leczy. Ostatecznie nawet u psychiatry. Wyflaczyłam sie trochę. Uf. kwiecień w pracy ciężki. wszelkie konkursy do pooddawania, podopinania na guziki. byle do wakacji:)